Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że wymienione w tytule sprawy całkowicie się od siebie różnią. Jest jednak coś, co je ze sobą łączy i o tym właśnie chciałbym dzisiaj napisać.

Prawdę powiedziawszy listę z tytułu można spokojnie rozwinąć o jeszcze kilka rzeczy na pozór zupełnie od siebie różnych – dajmy na to proces wychodzenia z uzależnień.

W każdym przypadku mamy do czynienia z pewnym początkowym uniesieniem, kiedy po prosu więcej się chce, mniej otaczających nam spraw przeszkadza a ewentualne problemy wydają się jakby mniejsze. I w każdym z tych procesów po fazie uniesienia następuje spadek formy.

Hormony szaleją

Jeśli spojrzy się na sprawę z punktu widzenia gospodarki hormonalnej organizmu to podobieństwo okazuje się zadziwiająco duże.

Wspomniana ekscytacja wynika ze zwiększonej ilości produkcji pewnych hormonów (przede wszystkim endorfin ale nie tylko) dających dobre samopoczucie oraz reakcją organizmu nieprzyzwyczajonego do takich dawek.

Mniejsza o szczegóły, bo nie jest to blog o biologii (a i moja wiedza w tym zakresie jest cokolwiek skromna) ale w każdym z wymienionych procesów pojawia się ten właśnie czynnik. To właśnie hormony dają nam kopa, którego odczuwamy na co dzień.

Spadek formy

Z czasem jednak ten początkowy zastrzyk energii przestaje działać. Z punktu widzenia biologicznego wynika to z dwóch nakładających się czynników: z jednej strony produkcja hormonów się uspokaja, z drugiej natomiast organizm przyzwyczaja się do większych dawek i po prostu słabiej reaguje.

W efekcie nałożenia się tych czynników nagle zaczyna nam wiele spraw przeszkadzać, dostrzegamy wady, których wcześniej nie widzieliśmy a nawet nierzadko zaczynają nas irytować bądź zniechęcać sprawy, które zwykle byśmy zignorowali.

W różnych dziedzinach etap ten bywa różnie nazywany: może to być „strefa śmierci” w biznesie, „faza muru” w terapii uzależnień czy „koniec szczenięcego zauroczenia” w miłości – mechanizm jednak pozostaje.

Status quo

Z czasem wszystko się stabilizuje i zaczynamy działać normalnie. To normalny proces, z którego warto sobie zdawać sprawę w większości podejmowanych długoterminowo działań. Po prostu w ten czy inny sposób ta huśtawka się pojawi.

Nie warto zaklinać rzeczywistości i szukać na siłę cudownych środków na uniknięcie wspomnianego spadku energii. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, jak to działa aby uniknąć pochopnych decyzji i po prostu przetrwać ten okres.

Ten proces początkowego uniesienia i następującego po nim spadku sił jest całkowicie normalną sprawą i towarzyszyć nam będzie przy absolutnie każdej długofalowej aktywności. Oczywiście intensywność może się różnić ale wahania będą. I to jest odpowiedź na tytułowe pytanie…

Podziel się